środa, 4 marca 2015

Matematyka piękna


Kiedyś zakupiłem pewną pozycję książkową, która miała dowodzić, że nasz świat jest matematyczny, nawet jeżeli chodzi o kwestie typowo artystyczne np. malowanie obrazów. Wszędzie można doszukać się matematycznych wzorów np. gdzie jest oko, głowa i ręka na obrazie. Autor pokazuje wiele „dowodów” potwierdzających, iż wszędzie istnieją pewne matematyczne prawidłowości.

Książkę odłożyłem na półkę po przeczytaniu kilkudziesięciu stron i nigdy do niej nie wróciłem. Zrobiłem stop lossa na taką wiedzę, w której rzeczywistość dopasowuje się do ideologii lub na odwrót.

Tak samo na półkę odkładam wszelkie strategie, które mają wrzucić rynek w ściśle określone ramy tj. narzucić mu jakiś wyższy porządek. Rozumiem, że przypadkiem ręka się omyka kiedy dorysowuje się coś kilka milimetrów dalej na wykresie, tak aby jednak dopasować rzeczywistość do teorii. Jedyny powód, dla którego pewne strategie mogą się sprawdzić jest taki, że dostatecznie wiele osób w nie usilnie wierzy. Nie na długo jednak, bo rynek i tak zrobi swoje.

Naturalną tendencją naszego umysłu jest poszukiwanie prawidłowości tam gdzie ich nie ma. Wszystko to sprawia, że czujemy się bezpieczniejsi, gdy możemy coś wpisać w jakieś tam ramy teorii lub ideologii. Najgorsza sytuacja dla umysłu, to taka, w której jest niepewność, bo to oznacza niebezpieczeństwo. Zazwyczaj do teorii dopisywana jest kolejna reguła, tak aby pokryła wszelkie możliwe sytuacje. W rezultacie mamy pięknie opisaną strategię i to jest super, no może poza tym, że jest bezużyteczna. Pozostaje zatem tylko zorganizowanie szkolenia na temat swojej teorii, chętni pewnie się znajdą. Piękny świat.

Czemu większość traci skoro to takie proste


Czy większość książkowych strategii jest nieskutecznych? Czy może większość ludzi jest nieskutecznych w swoich działaniach w tym na przykład stosowaniu się do strategii? Pewnie po trochu i jedna i druga teoria, ale bardziej jednak skłaniałbym się do ludzkich skłonności. Swoje doświadczenia opieram na praktycznych doświadczeniach w zarządzaniu ludźmi. Główne powody to brak dyscypliny i umiejętności budowania odpowiednich nawyków. To też proste. Nie, wcale nie, bardzo trudne. Powiedziałbym nawet, że są to jedne z głównych cech pozwalające odróżnić pracowników przeciętnych od wyróżniających się i mających szansę na wybicie się.
Zdobywanie wiedzy to jedno, a stosowanie tej wiedzy to drugie. Można być teoretycznym ekspertem w prowadzeniu firmy i nie zarobić na tym ani jednej złotówki. Podobnie w tradingu – można wiedzieć wszystko, ale nie będąc w ogniu bitwy, nie budując odpowiednich nawyków, nie wie się nic. Można najwyżej napisać przemądrzałą książkę.
Co można zatem zrobić? Po pierwsze nauczyć się zdobywać wiedzę! W przypadku książek, nie mówię o przelatywaniu przez tekst. Mówię o aktywnym czytaniu z zaznaczaniem fragmentów, zapisywaniu ich i raz w tygodniu wracaniu do nich. Wiedza ma się stać częścią nas, naszą drugą naturą. Jak już nauczymy się czytać, to odpowiednie nawyki zacząć budować powoli i zaczynać z małymi zmianami np. handlując małymi wartościami na jednej spółce, parze walutowej. Jak już poczujemy się komfortowo to zwiększamy rozmiary transakcji. Jak już przegramy co mamy przegrać (akupunktura życiowa musi być), to wracamy do źródeł wiedzy i uczymy się nowych rzeczy i znów praktykujemy. Tak to już jest na Uniwersytecie Giełdowym. Po przegraniu kilka razy nabieramy pokory, ale mamy też za sobą doświadczenia, które pozwalają na zautomatyzowanie pewnych decyzji. Dopiero wtedy, gdy już nie zastanawiamy się nad jakąś czynnością, nawyk jest zbudowany i mamy szansę dołączyć do mniejszości zarabiających pieniądze.  
Jeżeli przeczytasz ten tekst tylko raz, to nie rozumiesz o czym pisałem. Już teraz powinien zostać ustalony odpowiedni rygor budowania nawyków.