Po wielomiesięcznej pracy dotyczącej metody, czas na przygotowanie płaszcza azbestowego, aby można było wejść w ogień. Od razu napomknę, że jeżeli poprzez ciężką pracę doszliśmy do wniosku, że mamy przewagę na rynku, to podążanie za strategią jest o wiele łatwiejsze i balast psychologiczny jest mniejszy. Bywa jednak tak, że kiedy otrzymujemy sygnał, umysł znajduje wszelkie powody przeciwko zawarciu transakcji (kiepskie nastroje, formacja przecząca sygnałowi, dane fundamentalne itd.).
Przeczytałem gdzieś kiedyś o szkoleniu prowadzonym przez Eda Seykotę, gdzie przez pierwszych parę dni pokazywał system, a następnie przez kilka tygodni przekonywał uczestników aby ściśle się go trzymali. Mam tu na myśli stosowanie się do każdego sygnału.
Stosowanie się do sygnałów nie jest jednak jedynym problemem. Proponuję więc omówienie kilku istotnych kwestii, choć przyznaję, że temat pozostaje wielce niewyczerpany i będzie jeszcze o czym pisać w przyszłości. Pokrótce powiem o przygotowaniu się do sesji, do strat, o wzmocnieniach i wyciągnięciu wniosków.
środa, 11 kwietnia 2012
niedziela, 1 kwietnia 2012
Strata okazji - że co proszę??
Od razu mówię - sytuacja kompletnie nie do zaakceptowania. Jeszcze raz? Nie ma mowy, nie ma wymówek, nie bo nie.
Jeżeli rozkład wygranych i przegranych pokazuje, że zarabiasz 5R raz na 3 transakcje i jeżeli to 5R jest przegapione, to chyba najlepiej wyłączyć realny rachunek i rąbać przez tydzień na demo. Albo lepiej iść rąbać dla kogoś drewno żeby to odrobić. Nie mówię o odrobieniu straty, tylko o odrobieniu 5R.
Taki tygrys - czeka wytrwale przez parę godzin na okazję i jak już jest najlepszy moment dzwoni do niego telefon. Odbiera, idzie robić coś "ważnego" i traci okazję. No tak, to był ważny telefon. No tak, to teraz przez tydzień skubiemy trawkę.
Jeżeli rozkład wygranych i przegranych pokazuje, że zarabiasz 5R raz na 3 transakcje i jeżeli to 5R jest przegapione, to chyba najlepiej wyłączyć realny rachunek i rąbać przez tydzień na demo. Albo lepiej iść rąbać dla kogoś drewno żeby to odrobić. Nie mówię o odrobieniu straty, tylko o odrobieniu 5R.
Taki tygrys - czeka wytrwale przez parę godzin na okazję i jak już jest najlepszy moment dzwoni do niego telefon. Odbiera, idzie robić coś "ważnego" i traci okazję. No tak, to był ważny telefon. No tak, to teraz przez tydzień skubiemy trawkę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)