Od razu mówię - sytuacja kompletnie nie do zaakceptowania. Jeszcze raz? Nie ma mowy, nie ma wymówek, nie bo nie.
Jeżeli rozkład wygranych i przegranych pokazuje, że zarabiasz 5R raz na 3 transakcje i jeżeli to 5R jest przegapione, to chyba najlepiej wyłączyć realny rachunek i rąbać przez tydzień na demo. Albo lepiej iść rąbać dla kogoś drewno żeby to odrobić. Nie mówię o odrobieniu straty, tylko o odrobieniu 5R.
Taki tygrys - czeka wytrwale przez parę godzin na okazję i jak już jest najlepszy moment dzwoni do niego telefon. Odbiera, idzie robić coś "ważnego" i traci okazję. No tak, to był ważny telefon. No tak, to teraz przez tydzień skubiemy trawkę.
Dobra, przechodzę do rzeczy.Ależ jestem wściekły, że znów do tego dopuściłem. A ile wyniosło R wg metody? 12 słownie dwanaście. Przez tydzień siedziałem w zaroślach i teraz tydzień głodowania. Oj, długo będę lizał rany. Chciałbym się pomądrzyć i napisać, że mi to się nie zdarza, ale się zdarzyło...
Patrzę na to z perspektywy osoby żyjącej z tradingu. Co innego mieszkać z rodzicami lub mieć pracę na etacie. Coś takiego jak strata okazji, nie obejdzie nikogo zbytnio. Nie ta okazja, to inna.
Jak teraz na to patrzę to zastanawiam się jak do tego doszło. Szybki ruch rynku, szybkie zwiększenie się ryzyka, szybki ból brzucha i szybka wściekłość. I najgorzej, że nie ma kogo winić oprócz siebie.
Jeszcze troszkę prostej matmy:
Kapitał początkowy: 50zł
1 miesiąc
strata -1
strata -1
zysk +5
wypłata -2
kapitał końcowy 51zł
2 miesiąc tak samo
kapitał końcowy 52zł
3 miesiąc
strata -1
strata -1
stracona okazja 0
wypłata -2
Kapitał końcowy 48zł (dla większego dramatyzmu zakładam nieistnienie buforu, o którym pisałem tutaj).
Właściwie to prawie wszystko w temacie, dziękuję bardzo.
Oczywiście przykład jest uproszczony, ale pokazuje, że utrata okazji jest fatalnym, niedopuszczalnym błędem. Czasem może być niechęć do popełnienia błędu, aby mieć rację. Czasami coś innego może nas pochłonąć. Sztuką jest tak zorganizować sobie życie, aby tych okazji nie przepuszczać. Tym bardziej, że lubią pojawiać się w nieoczekiwanych momentach.
"Lepiej przegapić imprezę, niż przyjść na nią nieprzygotowanym" - Warren Buffett.
OdpowiedzUsuńOsobiście uważam, że niska cena nie jest jedynym czynnikiem skłaniającym do kupna akcji. Piszę to jako fundamentalista, ale ale również supertrader chyba lepiej zrobi, jeśli straci okazję, niż złapie byle co. Najwięksi traderzy zawsze wiedzą, co kupują, bo przy łapaniu okazji bardziej przemawiają emocje, a one są zabójcze.
Zgadzam się i bardzo dobry cytat, zakładając, że rzeczywiście jest się nieprzygotowanym.
OdpowiedzUsuńPowiedzmy jednak, że z punktu widzenia fundamentalisty przeprowadziło się analizy, odrobiło pracę domową i wszystko wygląda wzorowo, a mimo wszystko przeciągamy moment kupna szukając dodatkowych potwierdzeń. Potem kurs gwałtownie rośnie i znowu nie chcemy kupić, bo "już wyżej iść nie może" lub wskaźniki przestały być atrakcyjne (swoją drogą ciekawe ilu inwestorów pluje sobie w brodę patrząc na kurs Apple).
Zdaję sobie sprawę, że łatwiej podejmuje się decyzje, gdy cały rynek rośnie, ale problem dodatkowych potwierdzeń może pojawiać się właśnie wtedy kiedy rynek spada na łeb na szyję.
radca prawny dla nauczycieli rzeszow
OdpowiedzUsuń