środa, 11 kwietnia 2012

Odrób pracę domową leniu cz. 2 - przygotowanie psychologiczne

Po wielomiesięcznej pracy dotyczącej metody, czas na przygotowanie płaszcza azbestowego, aby można było wejść w ogień. Od razu napomknę, że jeżeli poprzez ciężką pracę doszliśmy do wniosku, że mamy przewagę na rynku, to podążanie za strategią jest o wiele łatwiejsze i balast psychologiczny jest mniejszy. Bywa jednak tak, że kiedy otrzymujemy sygnał, umysł znajduje wszelkie powody przeciwko zawarciu transakcji (kiepskie nastroje, formacja przecząca sygnałowi, dane fundamentalne itd.).
Przeczytałem gdzieś kiedyś o szkoleniu prowadzonym przez Eda Seykotę, gdzie przez pierwszych parę dni pokazywał system, a następnie przez kilka tygodni przekonywał uczestników aby ściśle się go trzymali. Mam tu na myśli stosowanie się do każdego sygnału.
Stosowanie się do sygnałów nie jest jednak jedynym problemem. Proponuję więc omówienie kilku istotnych kwestii, choć przyznaję, że temat pozostaje wielce niewyczerpany i będzie jeszcze o czym pisać w przyszłości. Pokrótce powiem o przygotowaniu się do sesji, do strat, o wzmocnieniach i wyciągnięciu wniosków.

niedziela, 1 kwietnia 2012

Strata okazji - że co proszę??

Od razu mówię - sytuacja kompletnie nie do zaakceptowania. Jeszcze raz? Nie ma mowy, nie ma wymówek, nie bo nie.
Jeżeli rozkład wygranych i przegranych pokazuje, że zarabiasz 5R raz na 3 transakcje i jeżeli to 5R jest przegapione, to chyba najlepiej wyłączyć realny rachunek i rąbać przez tydzień na demo. Albo lepiej iść rąbać dla kogoś drewno żeby to odrobić. Nie mówię o odrobieniu straty, tylko o odrobieniu 5R.

Taki tygrys - czeka wytrwale przez parę godzin na okazję i jak już jest najlepszy moment dzwoni do niego telefon. Odbiera, idzie robić coś "ważnego" i traci okazję. No tak, to był ważny telefon. No tak, to teraz przez tydzień skubiemy trawkę.

wtorek, 20 marca 2012

Przekonania supertraderów

A gdyby tak wejść w głowę jakiegoś wybitnego tradera i zobaczyć jego sekrety... Magicznych sekretów  i tak pewnie byśmy nie znaleźli, ale pewnie byłoby wiele innych rzeczy godnych uwagi. Van Tharp pracował z wybitnymi traderami i wyodrębnił około 20 przekonań, które oni posiadają i które pomagają im odnosić sukcesy. Dotyczą inwestowania na giełdzie, ale większość z nich odnosi się również do innych dziedzin.  Oto kilka z tych bardziej oczywistych, pochodzących z Peak Performance Course (1):

środa, 7 marca 2012

Odrób pracę domową leniu cz.1 - metoda

Tytuł posta dedykuję innym jak i sobie samemu. Jest on trochę przydługi, zdecydowanie nie dla certyfikowanych leni :).
Według mnie brak odpowiedniego przygotowania do "zawodów" to jeden z głównych powodów braku giełdowych sukcesów. Nie mówię o zwykłym przygotowaniu, a o odpowiednim przygotowaniu.

Proponuję rozważyć pierwszy przykład. Absolwent studiów ekonomicznych decyduje, że potraktuje giełdę jako dodatkowy zarobek i postanawia spędzić godzinę dziennie na analizy. Sprawdza wskaźniki, bada wykresy pod względem technicznym. W drodze do pracy stara się czytać książki na temat giełdy. Bierze udział w wirtualnej grze giełdowej, aby przygotować się do prawdziwych inwestycji. Jeździ na szkolenia dotyczące inwestowania w akcje, surowce, waluty. Jego podejście zdaje się mieć sens. Po kilku miesiącach takiej rutyny zaczyna inwestować swoje oszczędności na giełdzie.

wtorek, 28 lutego 2012

Jak wytłumaczyć sobie stratę

Każdy ma jakieś sposoby radzenia sobie z transakcjami zakończonymi stratą. Psychiatra Brett Steenbarger uważa, że indywidualne odpowiedzi na straty powinny stać się drugą naturą (1). Nie sposób się nie zgodzić i warto być na nie świetnie przygotowanym.
Poniżej jest tylko kilka przykładów, które mi pomagają, gdy znów okazało się, rynek nie poszedł w oczekiwanym kierunku.

czwartek, 23 lutego 2012

Utrata części zysków na własne życzenie

Ten post miał być inaczej zatytułowany. Bardziej optymistycznie. Miały mnie do tego zainspirować ostatnie wydarzenia, o których zaraz opowiem. Stało się jednak coś co sprawiło, że nasuwa się oklepany wniosek: "miało być dobrze, a wyszło jak zwykle".
Otóż, miałem ostatnio wyjątkowe szczęście, fuksa, ślepy traf (bo inaczej nie mogę tego nazwać). Dwa razy pod rząd zdarzyło się, że w celu ochrony zysków ustawiłem zlecenia sprzedaży kontraktu na DAX i kurs cofnął się do poziomu o jeden punkt wyższego od mojego zlecenia, po czym ruszał z powrotem na północ. Wydaje mi się, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest bardzo małe i zwykle ma miejsce frustrujący scenariusz tj. rynek cofa się do poziomu zlecenia bądź nieco niżej i zawraca. Tak mnie to zdziwiło, że jak sam to teraz czytam to wygląda mi na żart.

czwartek, 16 lutego 2012

Jak ja chcę mieć rację

Niezmordowanie obserwuję swoje wewnętrzne rozterki związane z chęcią posiadania racji. Moje ego ciągle się tego domaga. Jest to oczywiście uwarunkowanie, które nie jest łatwo wykorzenić.
Mogę sobie tłumaczyć, że najlepsi traderzy na świecie mają zyski do strat w stosunku 40/60 czyli częściej tracą niż zyskują. Mogę sobie tłumaczyć, że handlowanie bez strat to jak oddychanie bez wdychania lub prowadzenie firmy bez kosztów. Nic to.

Część mnie, która ma chęć posiadania racji pozostaje bardzo silna i nie chce tracić za wszelką cenę. Część mnie, która nie chce mieć racji, tylko zarabiać, jest w defensywie. Zdaje się, że ta walka będzie trwać wiecznie, ale mam nadzieję, że uwarunkowanie związane z chęcią zarabiania przeważy w końcu nad uwarunkowaniem związanym z posiadaniem racji. Mark Douglas, autor genialnej książki Trading in the Zone, twierdzi, że trzeba niestrudzenie osłabiać jedno i pielęgnować drugie.
Wydaje mi się, że pisanie bloga też w tym pomaga. Nawet jeżeli jest to pisanie do samego siebie.

wtorek, 14 lutego 2012

Na ile sukces inwestycyjny zależy od szczęścia?

Pozwolę sobie zignorować na chwilę dyskusję pomiędzy analitykami technicznymi, fundamentalnymi czy też zwolennikami teorii efektywnego rynku na temat najlepszej metody zarabiania pieniędzy. Choć kwestia ślepego trafu w inwestowaniu jest pewnie najbliższa ideowo tym ostatnim.

Chciałbym abyśmy się zastanowili nie tyle, czy szczęście jest ważne, ale na ile jest ważne. Wyobraźmy sobie dwie sytuacje, dla których uproszczone założenia początkowe są takie same. Powiedzmy, że posiadamy system inwestycyjny zarabiający 24% na rok. Metoda została wnikliwie przetestowana na wielu danych historycznych i wielu rynkach i zdaje się być sensowna. Nasz kapitał początkowy wynosi 100 tysięcy złotych i te 24% pozwoli nam się utrzymać, czyli teoretycznie da nam to 2 tysiące złotych na miesiąc. Załóżmy też, że jesteśmy minimalistami i racjonalnie wydajemy pieniądze i taka kwota akurat nam wystarcza na przeżycie.

wtorek, 7 lutego 2012

Mądra strata, głupia strata

Już na początku zaznaczę, że szczycę się większą ilością głupich strat chociaż zmienia się to powoli na moją korzyść. Inaczej mówiąc dalej tracę, ale może już nie tak głupio jak wcześniej. Zdefiniujmy jednak pojęcię mądrej i głupiej straty.

Mądra strata to taka, która wynika z podążania za strategią i jest na jakimś logicznym poziomie. Poza tym charakteryzuje się jeszcze jedną rzeczą – jest poza szumem. Czasami strategia może być dobra, ale zlecenie stop będzie ustawione zbyt blisko i zwykły, nieistotny szum zmiecie nas z rynku. Zazwyczaj jest tak, że chwilę później oglądamy rynek, który zmierza w oczekiwanym kierunku z turbodoładowaniem. Szkoda tylko, że my już nie bierzemy w tym udziału...

Głupią stratę jest często inicjowana przez decyzje podjęte w trakcie sesji. Zahipnotyzowani rynkiem i tym, że idzie do góry bądź spada, zajmujemy pozycję. Często oznacza to umieszczenie stopa na nielogicznym lub zbyt dalekim poziomie, gdyż rynek poszedł już wcześniej do góry. Oznacza to, że ryzyko jest w ryzach, ale stop jest bezsensowny lub ryzyko jest zbyt duże, bo stop jest sensowny (!).
Należałoby też wspomnieć o analogicznym pojęciu głupiego zysku. Jeżeli zajmujemy już zyskowną pozycję i podnosimy stopa zbyt blisko aktualnej ceny, to owszem zarobimy pieniądze, ale czas pokaże, że pewnie nie pokryją kosztów prowadzenia biznesu giełdowego (czytaj częstych strat). Peter Brandt, autor książki Diary of a Professional Commodity Trader twierdzi, że pośród wszystkich zyskownych transakcji, musi być 10 procent tzw. „bottom liners” czyli dużych, zyskownych transakcji, które przyczyniły się do ostatecznego wyniku. Pozostałe 90 procent zyskownych transakcji są generalnie po to żeby pokryć częste straty. Jak się to wiążę z tematem? Otóż głupie zyski i głupie straty mogą sprawić, że przeoczymy te 10 procent najważniejszych ruchów. W najlepszym wypadku wyjdziemy na zero.

piątek, 3 lutego 2012

Ekspert ds. tracenia pieniędzy

Mój pierwszy post oraz sam blog mogą wyglądać troche dziwnie, ale kilka postów później możecie zdać sobie sprawę, że coś w tym jednak jest. Moim głównym celem jest oczywiście zarabianie pieniędzy, ale najpierw muszę się stać ekspertem w innej dziedzinie. Muszę się nauczyć jak je tracić. Inaczej mówiąc potrzebne jest do tego odpowiednie nastawienie psychologiczne oraz jakaś logiczna strategia, której to elementem będzie tracenie.

Aby bardziej to przybliżyć proponuję następujący test. Załózmy, że rzucamy 10 razy monetą i każdy orzełek jest wart plus 2 zł, a każda reszka minus 1 zł. Oczywiście rzucając będziemy zaklinać los aby wypadło jak najwięcej orzełków. Niestety, okazało się, że orzełki wypadły tylko 4 razy na 10. Udało się nam zatem w 40% przypadków. Robimy kalkulację i wychodzi nam, że....zarobiliśmy 2 zł mając 60% stratnych transakcji (4x2 - 6x1) = 2.
Sprawa wygląda więc prosto. Znajdziemy jakiś sposób inwestowania z trendem lub posłużymy się analizą fundamentalną i co prawda będziemy często tracić, ale ogólnie rzecz biorąc w długim terminie zarobimy pieniądze. Tym samym zaliczymy się do elitarnego grona 15-20% procent zarabiających na giełdzie. Proste? Bardzo proste. Z tym, że tak na rozgrzewkę chciałem wspomnieć o dwóch sprawach.

czwartek, 2 lutego 2012

O mnie

Na początku chciałbym zaznaczyć, że pisać za bardzo nie umiem, natomiast podobno mam o czym pisać.         
Teraz muszę wpisać jaki jestem ważny aby zrobić wrażenie na czytelniku.
Zaczynajmy więc. Jestem magistrem ekonomii dwóch specjalizacji, jedna z prac magisterskich była na temat skuteczności analizy technicznej. Jakimś cudem znalazłem się w 5% najlepszych absolwentów uczelni. Poza tym jestem posiadaczem ACCA (stowarzyszenie biegłych, certyfikowanych księgowych), który to uzyskałem za granicą. Pracowałem głównie w firmach, prywatnych, również w instytucji finansowej. Moje ostatnie stanowisko to menedżer finansowy.
Teraz przejdźmy do rzeczy - powyższe kwestie nie mają kompletnie znaczenia. Mnóstwo jest takich jak ja, którzy tracą pieniądze na giełdzie. Ja również regularnie je tracę (jeszcze do tego tematu nawiąże w postach).
Jeżeli szukasz bloga, który mówi tylko i wyłącznie o zyskownej części transakcji, to myśle, że jest tego mnóstwo w internecie.
Ja zajmuję się stratami z prostego powodu. Jest ich procentowo więcej niż transakcji zyskownych. Tylko tyle i aż tyle.
Poza tym chciałbym zająć się psychologią inwestowania oraz zarządzaniem pozycją.