wtorek, 7 lutego 2012

Mądra strata, głupia strata

Już na początku zaznaczę, że szczycę się większą ilością głupich strat chociaż zmienia się to powoli na moją korzyść. Inaczej mówiąc dalej tracę, ale może już nie tak głupio jak wcześniej. Zdefiniujmy jednak pojęcię mądrej i głupiej straty.

Mądra strata to taka, która wynika z podążania za strategią i jest na jakimś logicznym poziomie. Poza tym charakteryzuje się jeszcze jedną rzeczą – jest poza szumem. Czasami strategia może być dobra, ale zlecenie stop będzie ustawione zbyt blisko i zwykły, nieistotny szum zmiecie nas z rynku. Zazwyczaj jest tak, że chwilę później oglądamy rynek, który zmierza w oczekiwanym kierunku z turbodoładowaniem. Szkoda tylko, że my już nie bierzemy w tym udziału...

Głupią stratę jest często inicjowana przez decyzje podjęte w trakcie sesji. Zahipnotyzowani rynkiem i tym, że idzie do góry bądź spada, zajmujemy pozycję. Często oznacza to umieszczenie stopa na nielogicznym lub zbyt dalekim poziomie, gdyż rynek poszedł już wcześniej do góry. Oznacza to, że ryzyko jest w ryzach, ale stop jest bezsensowny lub ryzyko jest zbyt duże, bo stop jest sensowny (!).
Należałoby też wspomnieć o analogicznym pojęciu głupiego zysku. Jeżeli zajmujemy już zyskowną pozycję i podnosimy stopa zbyt blisko aktualnej ceny, to owszem zarobimy pieniądze, ale czas pokaże, że pewnie nie pokryją kosztów prowadzenia biznesu giełdowego (czytaj częstych strat). Peter Brandt, autor książki Diary of a Professional Commodity Trader twierdzi, że pośród wszystkich zyskownych transakcji, musi być 10 procent tzw. „bottom liners” czyli dużych, zyskownych transakcji, które przyczyniły się do ostatecznego wyniku. Pozostałe 90 procent zyskownych transakcji są generalnie po to żeby pokryć częste straty. Jak się to wiążę z tematem? Otóż głupie zyski i głupie straty mogą sprawić, że przeoczymy te 10 procent najważniejszych ruchów. W najlepszym wypadku wyjdziemy na zero.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz